niedziela, 29 marca 2009

Dni Kariery Anno Domini 2009

Dni Kariery, czyli jedne z najważniejszych targów pracy, które są w Łodzi, odbyły się w miniony czwartek na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Poprzedziła je Akademia Umiejętności, podczas której mieliśmy możliwość uczestniczenia w niezliczonej ilości konferencji prowadzonych przez różne firmy. W czwartek ogromna ilość studentów poszukujących pracy i praktyk przybyła, aby dowiedzieć się i pozyskać informację o firmach oferujących się na targach. Duża liczba stanowisk zapewniła, iż każdy mógł znaleźć propozycję odpowiadającą mu najlepiej. Dużym zainteresowaniem cieszyło się również stanowisko AIESEC, przy którym studenci z zaciekawianiem dowiadywali się o naszej organizacji, o praktykach, a także co należy zrobić, aby dołączyć do organizacji. Ogromna ilość zainteresowanych może świadczyć o tym, iż takie targi są potrzebne w naszym mieście, a organizatorzy stanęli na wysokości zadania i stworzyli świetne warunki do szukania pracy i praktyk. Jest niestety jeden minus tego wydarzenia, a mianowicie fakt, że Dni Kariery odbywają się tylko raz na rok, a więc na kolejne musimy czekać do następnego marca, ale zapewniam, że cierpliwym zostanie to wynagrodzone!


tekst by Przemek Kaleta

niedziela, 22 marca 2009

Leo - nowy praktykant !!!!

We wtorek powitaliśmy nowego praktykanta, który przybył do Łodzi, aż z Chin – Leo. Impreza powitalna odbyła się w restauracji i choć był to środek tygodnia, to zjawiliśmy się tam licznie, a bawiliśmy do późnego wieczora. Nasz nowy kolega wydawał się być zadowolony tym miłym przyjęciem, pomimo zapewne dużego zmęczenia. Nie obyło się bez zaznajomienia go w podstawowymi słowami polskimi, które są niezbędne do przetrwania w naszym kraju... Na przyjęciu zjawiło się większość członków AIESEC Łódź oraz nasi praktykanci, którzy przyjechali tutaj już wcześniej. Podczas spotkania wymieniliśmy się podstawowymi informacjami o naszych kulturach i obyczajach, choć czasu było zdecydowania za mało na pełną wymianę, jednak mamy nadzieję, że będzie jeszcze wiele okazji ku temu. Tym niemniej, życzymy Leo niezapomnianego pobytu w Polsce, dzięki któremu nawiąże nowe i cudowne znajomości oraz zdobędzie świetne doświadczenie zawodowe, ale przede wszystkim, mamy nadzieję, że będzie się tu świetnie bawił!!!


** autor tekstu : Przemek Kaleta

środa, 18 marca 2009

MarCo 2009 - No i cóż, że było zimno?!

Fakt niezaprzeczalny jest taki, że w Księżych Młynach było naprawdę zimno, ale od czego były swetry, bluzy i inne rozgrzewacze, tudzież ciepło-trzymacze?? Były sesje i choć niosły ze sobą ogromny walor edukacyjny, to nie one tworzyły klimat MarCo. Owy klimat stworzyliśmy MY! Świeżynki wniosły ze sobą młodzieńczą werwę i optymizm, a starsi członkowie AIESEC pokazali ‘tym młodym’ jak to na konferencjach jest...
Przekraczając bramę wjazdową ośrodka wkroczyliśmy w świat westernu. Mieliśmy Rodeo, Saloon i Rancho, z których bardzo chętnie korzystaliśmy... Wieczór pierwszy skończył się nocną imprezą okraszoną śpiewami do białego rana i tańcami do upadłego. Efekty na następny dzień były nieuniknione. Było cicho. Nawet Sonia była cicho...ale nie na długo. Pomimo, wielu utrudnień w sobotę, praca członków AIESEC, aby „społeczeństwo” było zdrowe, prężne i oświecone, nie poszła na marne, poprzez niezłomną i okupioną wieloma wyrzeczeniami pracę u podstaw! Wieczorem, zostały ogłoszone teamy do nowych projektów, a potem świętowanie, z ogniskiem i pieczonymi kiełbaskami. W niedziele, jak z resztą również w piątek i sobotę ciężko pracowaliśmy, zdobywając nową wiedzę i budując nasze nowe teamy, także zgłębiając wiedzę o naszych projektach, jednak w sercach już sączyła się powolna stróżka smutku, z powodu rychłego opuszczenia naszego Dzikiego Zachodu i powrotu do rzeczywistości. Niestety, nic nie trwa wiecznie i MarCo też musiało się skończyć, choć zbyt szybko, bo jakże tu nie pokochać ludzi, którzy w przerwach bawią się w Dżdżowniczkę, albo tańczą szalone AIESEC dances. Jednakże, przed samym wyjazdem, miało miejsce jeszcze jedno fascynujące i z pewnością niezapomniane wydarzenie, otóż roll-calle. Tak, pieśń o sklepie monopolowym całodobowym i bajka o Kopciuszku pozostaną w pamięci i opowieściach, które będą przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pozwolę na zakończenie zacytować słowa, sztuki, która wyprzedza swoje czasy, jednak z pewnością kiedyś zostanie wpisana do kanonu kultury.
The End.
Alright. ;)



** autor tekstu : Przemek Kaleta