Dawno nie pisalem i mam pare zaleglosci do przedstawienia.
Chcialem sie w tym mailu podzielic wrazeniami z mojej wycieczki bozonarodzeniowo- noworecznej.
Pisze to z opoznieniem gdyz nie mialem dostepu do zdjec. Nie dlatego ze ich nie robilem ale dlatego ze w Tajlandii mi i mojemu koledze ukradli aparat fotograficzny i z 3 aparatow naszej grupy dotrwal tylko jeden i to nie moj wiec niewiele zdjec mi zostalo ale cos wybralem i wam pokaze. Razem z aparatem zawineli mi tez komorke z waszymi numerami telefonow wiec jak wroce do Polski to bede was szukal. Oprocz tego incydentu z kradziezą wycieczka naprawde sie udala i z calą pewnoscią moge stwierdzic ze byla to najlepsza podroz w moim życiu i na pewno jeszcze odwiedzę Tajlandię.
Podroz z mojego Hyderabadu zacząłem wieczorem 23 grudnia. Rano 24 grudnia wylądowalismy w Kualalumpur. Nasza grupa liczyla 4 osoby w tym ja Agata z Polski, jej chłopak Lukas z Argentyny i Pedro z Brazylii. Juz na lotnisku wypatrzylismy wszyscy McDonalda z Hamburgerami czyli miesem z krówki (czego wogole nie ma w Indiach) i sie na te hamburgery rzucilismy. Potem sie okazalo ze jedzenie w Malezji jest poprostu przepyszne. Chyba jedna z najlepszych kuchni świata!
Musze sie jednak przyznac ze przez to ze bylismy w takim szoku ze zaponielismy ze jest wigilia i obzeralismy sie miesem ale z uwagi na okolicznosci uznalismy to za grzech lekki.
Pierwszego dnia zwiedzalismy miasto. Bylem naprawde zaskoczony jaką piękną metropolię zbudowali Malezyjczycy w tym malowniczym regionie. Miasto nie ustępuje bogactwem Paryżowi czy Londynowi a pięknem i artystycznym wystrojem w tropikalnym klimacie przewyższa kazde europejskie miasto pod względem estetycznym. Caly czas zastanawiam sie czy po Indiach nie pracowac jeszcze w jakims innym kraju i w tym momencie Kualalumpur wydaje mi sie miastm godnym spędzenia kilku miesięcy. Widac ze ludzie zyją w naprawde wysokim standardzie zycia a ceny jedzenia i alkoholu oraz transportu są 2 razy nizsze niz Polsce. Pięknie ubrani ludzie przechadzają sie po tropikalnych parkach jakich tu dostatek. Sklepy kolorowe i naprawde potężne. Lodzka manufaktura wydaje sie przy tym jak mala, stara i szara szopka z bazaru.
Po calym dniu zwiedzania zrobilismy sobie w naszym hotelu małą wigilię we 4. Agata miala oplatek z Polski wiec sie podzielilismy a ja poinstruowalem chłopakow jak sie pije polskie "na zdrowie". Następnie wybralismy sie na dyskoteke ktora owocna byla w ciekawe zdarzenia ale to juz na innego maila :) .
Drugi dzien w calosci poswiecilismy na zwiedzanie cudów architektury tego futurystycznego miasta. Trzeci dzien to juz podróż autobusem do Tajlandii.
Pozdrawiam,
Robert.
--
Robert Dariusz Kotus
Mobile no. (+91) 9989810185
Robert.Kotus@gmail.com
Robert.Kotus@satyam.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz